Trzy pary małżeńskie: Krystyna i Florian Ślempowie z Brzeziny Sułowskiej – Osada, Małgorzata i Jan Łukaszykowie z Wszewilek oraz Teresa i Józef Duczmalowie z Bartnik, zostały uhonorowane Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, przyznanymi przez Prezydenta RP. Uroczystość odbyła się w środę 3 grudnia w Urzędzie Stanu Cywilnego w Miliczu.
Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Dostojnym Jubilatom wręczył Wojciech Piskozub – Burmistrz Gminy Milicz, który w imieniu całej społeczności milickiej złożył Małżonkom gratulacje. Podkreślił, że są pięknym przykładem trwałego i zgodnego związku, stanowiąc wzór dla młodszych mieszkańców naszej gminy.
Następnie razem z prowadzącą uroczystość kierownik USC Danutą Pudłowską i jej zastępcą Wiolettą Owczarek złożył życzenia wielu kolejnych lat spędzonych w zdrowiu, szczęściu i wzajemnej miłości.



Na zakończenie uroczystości Jubilaci wpisali się do Pamiątkowej Księgi, zostawiając po sobie ślad dla przyszłych pokoleń.
Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie stanowi nagrodę dla osób, które przeżyły co najmniej 50 lat w jednym związku małżeńskim, i wydawane są na wniosek małżonków, których jubileusz dotyczy, lub najbliższych członków rodziny Jubilatów.
KRYSTYNA I FLORIAN ŚLEMPOWIE
Małżonkowie pobrali się w 1959 roku – najpierw wzięli ślub cywilny, a kilka miesięcy później odbył się ślub kościelny w parafii Św. Ap. Piotra i Pawła w Sułowie. Oboje pochodzą z województwa podkarpackiego. Pani Krystyna przyjechała do Brzeziny Sułowskiej w 1956 roku, a pan Florian dwa lata później. Ich życie związane było z rolnictwem – przez wiele lat pracowali w PGR-ach w Brzezinie i Słącznie, tam się poznali. Wspólnie wychowali czworo dzieci: Adama, Ewę, Danutę i Annę. Doczekali się 9 wnuków i 12 prawnuków. Choć życie nie było łatwe, małżonkowie zawsze stawiali czoła trudnościom. Dziś wspominają, jak różni się życie współczesne od tego, które pamiętają z młodszych lat. „Dzisiaj życie pędzi, każdy gdzieś biegnie, a kiedyś, mimo że było dużo trudniej, panował większy spokój i na wszystko był czas” – mówią. Po wyfrunięciu dzieci z domu, Dostojni Jubilaci cieszą się spokojem, choć ich stan zdrowia nie pozwala na pełne zaangażowanie w życie wsi. Jednak każda okazja do spotkań rodzinnych – czy to odwiedziny dzieci, wnuków czy prawnuków – to dla nich prawdziwa radość i chwile, które napełniają Ich serca szczęściem i wdzięcznością”. Ich recepta na długie i szczęśliwe małżeństwo? „Trzeba się kochać, szanować i mieć cierpliwość. Bez tego nie da się przeżyć razem przez tyle lat.”
MAŁGORZATA I JAN ŁUKASZYKOWIE
Jubilaci pochodzą z Wszewilek i znają się już od dziecka. Pobrali się w 1974 roku. Zamieszkali w rodzinnym domu pani Małgorzaty i prowadzili gospodarstwo rolne o powierzchni 8,5 ha. Uprawiali zboża, ziemniaki, buraki, a także hodowali krowy i świnie. – Wtedy Wszewilki były typową, niewielką wsią rolniczą. Wszystko robiliśmy ręcznie, bo nie było takiej mechanizacji jak dziś – wspomina pani Małgorzata.
Pan Jan pracował dodatkowo w miejscowej Spółdzielni Kółek Rolniczych, gdzie jeździł kombajnem i pomagał innym rolnikom w pracy na polu. Małżonkowie wychowali troje dzieci: Roberta, Agnieszkę i Pawła. Doczekali się sześcioro wnuków. Najmłodsza, Marcelina, ma 11 lat. Pani Małgorzata pełniła też funkcję sołtysa Wszewilek. – Wieś bardzo się zmieniła i rozrosła. Teren, który kiedyś był szczerym polem, zapełnił się nowymi, pięknymi budynkami – mówi.
Państwo Łukaszykowie najchętniej spędzają czas wolny w swoim domu, bo jak mówią: „Kochamy nasze Wszewilki, tu czujemy się najlepiej”. Od blisko 30 lat na ich podwórku goszczą bociany. Choć nowe ptaki nie są już tak oswojone, liczą, że z czasem znowu zaprzyjaźnią się z mieszkańcami. Ich recepta na długie małżeństwo? „Trzeba umieć ustąpić, a czasami i przemilczeć, i zapomnieć. A reszta to ciężka wspólna praca, bo bez pracy nie ma nic.”
TERESA I JÓZEF DUCZMALOWIE
Państwo Teresa i Józef Duczmalowie poznali się na zabawie wiejskiej w Biadkach koło Krotoszyna. Po dwóch latach, w 1974 roku, wzięli ślub w Sulmierzycach, skąd pochodzi pani Teresa. Zamieszkali w domu rodzinnym męża i przez wiele lat prowadzili własne gospodarstwo rolne. Uprawiali zboża, hodowali świnie i bydło. „Było skromnie, ale wystarczało, żeby żyć. Młodość dzisiaj różni się od naszej – kiedyś ludzie spotykali się, rozmawiali, dzieci na boisku biegały do późna, było gwarnie i wesoło. A dziś, mimo że mamy piękne place zabaw, to są puste” – zauważają. Doczekali się pięciorga dzieci: Piotra, Renaty, Jacka, Mirosława i Mariusza, a także dziesięciorga wnuków i jednego prawnuka, Antosia, który przyszedł na świat w maju tego roku. Po przejściu na emeryturę, gospodarstwo przekazali najmłodszemu synowi, Mariuszowi, któremu w miarę możliwości pomagają. „Nie potrafimy żyć bez pracy. Cieszymy się tym, co sami wyhodujemy” – mówią. Pani Teresa uwielbia pracować w ogrodzie, a jej pasją są warzywa i kwiaty. Z kolei pan Józef uwielbia łowić ryby. Jego pasją są też podróże po Polsce i zagranicą.
Na pytanie o receptę na długie małżeństwo, odpowiadają zgodnie: „Życie to raz słońce, raz deszcz, ale zawsze byliśmy razem, nawet w trudnych chwilach. Trzeba kochać ludzi i iść przez życie razem – wtedy można być szczęśliwym.”
Dostojnym Jubilatom życzymy dalszych, wspólnych lat pełnych zdrowia, szczęścia, miłości oraz radości z bliskości rodziny. Niech Ich przykład trwałego i pełnego szacunku małżeństwa będzie inspiracją dla nas wszystkich i dla przyszłych pokoleń.
















